środa, 6 kwietnia 2011

a może noże...

Może jeszcze nie USA, gdzie każdy, lub prawie każdy może mieć broń palną, może i nie Meksyk gdzie 90% ludzi chodzi uzbrojonych, ale na pewno już nie Polska z XX w. kiedy używanie sprzętu uważane było przez wszystkich na początku wieku za objaw słabości, a pod koniec za frajerstwo. Jeszcze na początku lat 90-tych, użycie noża w starciu ulicznym uważane było za skurwysyństwo, nie mówiąc o popularnych solówkach.Mimo to kibice Cracovii w 93r. zabili chłopaka z Pogoni Szczecin. Na ulicach latały kosze, kamienie i butelki przy okazji manifestacji skinowskich lub punkowych. Były w użyciu wykręcane z klatek schodowych "hydranty" i toczone na praktykach w zawodówkach bejsbole. Natomiast siekiery czy kosy, dominowały na wiejskich balach, u Cyganów lub marginalnej części dziesioniarzy (tutaj raczej w formie straszaka). Sytuacja zaczęła nabierać rozpędu wraz z radykalizacją pojedynczych ekip punkowych i skinowskich oraz kibiców "Pasów"  (ci którzy byli często katowani, zaczęli sie dozbrajać w noże, śrubokręty etc. w zależności od miasta). Do dnia dzisiejszego Kraków nosi niechlubną łatkę "miasta noży", to ze stolicy małopolski co jakiś czas dochodzą informacje o nowych ofiarach z jednej lub drugiej strony Błoń. Na początku XXI w. to po stronie wiślackiej było znacznie więcej ofiar śmiertelnych i na zasadzie sprężyny, bojówki Wisły zaczęły odpowiadać maczetami na maczety. Dzisiaj kulejąca kibicowsko Cracovia jest w defensywie, ale nie można bynajmniej powiedzieć, że świątą wojnę przegrała, choć zbierają burzę z zasianego wiatru i częściej niż Wisła wyprawiają pogrzeby, nadal istnieją i wg. siebie samych, mają się dobrze. Subkultury skinowska i punkowa, już dzisiaj praktycznie nie istnieją, zastąpił jednych i drugich ruch czy subkultura hip-hopowa, to ona rządzi na osiedlach (o ile nie dostaje akurat po głowach od amatorów siłowni poubieranych na dresowo, lub na czarno w celach kamuflażu :) . Z braku naturalnego wroga, nie dochodzi do masowych zamieszek, chyba że większe starcia koalicji nacjonalistów i patriotów z kibicami  przeciwko zbieraninie antyfaszystów, anarchistów, lewaków itp. Z powodu lepszego rozeznania, lepszego uzbrojenia, zmian w prawie, nagłośnień każdej nawet najmniejszej bójki w mediach, policja jest dzisiaj dużo lepiej przygotowana do zabezpieczania manifestacji, wieców czy protestów. Przypadki użycia noży, maczet lub siekier w walkach z lewakami są sporadyczne i mają charakter incydentalny. Oprócz tematu krakowskiego, przysłowiową kosę można zarobić od byle frajera w każdym większym mieście, temat przestał być tabu. Nóż już nie służy do ostatecznej obrony gdy atakuje Cię kilka osób, zdarza się że służy do atakowania mimo przewagi liczebnej. Kiedyś za taką "akcję" na dzielnicy nie podaliby ręki, dzisiaj (nad czym niezmiernie boleję) przymyka się na takie akcje oczy, ba, co poniektórzy potrafią się tym chwalić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz