sobota, 30 kwietnia 2011

Szach i mat dla pani od historii

To będzie chyba poziom liceum, spójrzmy na dialog ucznia z nauczycielką...

N- ...nacjonalizmy, czyli ruchy gloryfikujące własny naród. Narodziły się w XIX w. zwłaszcza w społeczeństwach pozbawionych swojego państwa, w skali globalnej zaistniały jako pangermanizm, czyli wszechgermaństwo i panslawizm, czyli wszechsłowiaństwo...
U- przepraszam, pani "profesor" a dzisiaj?
N- co dzisiaj ?
U - czy dzisiaj możemy mówić o pangermaniźmie lub panslawiźmie ?
N - nie, nie te ruchy już dawno wyginęły śmiercią naturalną. Zresztą Polska zazwyczaj była pomijana w słowiańskim sojuszu, kolejna utopijna koncepcja, nie warto o niej tak długo dyskutować. Idźmy dalej...
U - o ile pangermanizm rzeczywiście dzisiaj poza "rzeszą" nie istnieje, o tyle panslawizm o ile wiem, ma się dobrze. Wie pani co to jest Kosovo?
N - Oczywiście że wiem, skąd takie absurdalne pytanie? Niepodległa Republika Kosowa , zresztą nie wiem czy ty wiesz, chłopcze, że Polska jako jeden z pierwszych krajów uznała ją za niepodległe państwo...
U - wiem i do dzisiaj się wstydzę. Czy znane są pani zakrojone na szeroką skalę i angażujące dziesiątki o ile nie setki tysięcy ludzi akcje poparcia dla Serbii we wszystkich krajach słowiańskich, w Polsce, Rosji, Czechach, Slowacji, Ukrainie itd.? Za które Serbia, swoim słowiańskim braciom serdecznie dziękuje ?
N - nie i nie wiem o czym mówisz chłopcze ?
U - dlatego, nie prawa pani uczyć historii !

Dialog fikcyjny zupełnie, ale zachęcam do walki z "historykami".

KOSOVO JE SRBIJA !

piątek, 29 kwietnia 2011

Brawo, brawo

Otwieram lodówkę, wyskakuje jakiś typ i mów "jestem książę William i biorę ślub, interesuje Cię to?" kurwa, co to ma być myślę sobie, robiąc oczy jak spodki...na szczęście zaraz się budzę i kontempluję sufit. Gdzie nie zajrzymy, czego nie włączymy, na topie są dwa hity: ślub dwójki anglików i jeden przyszły święty. Nie mi oceniać świętość papieża, nie interesuje mnie to, czy będzie świętym dla katolików, a jeśli tak, to kiedy konkretnie. Szopka i szastanie symbolami trwa od jego śmierci, jednak dotyczy stricte katolików. Nie spodziewałem się za to, że ślub jakiejś pary zdominuje wszystkie dzienniki, popołudnia i wieczory we wszystkich telewizjach, okładki we wszystkich gazetach, główne strony wszystkich portali. Szczerze mówiąc gówno mnie obchodzi jak wysokie drzewa wnoszą na tę okoliczność do katedry, dlaczego nie zaproszono Blaira, w co się ubierze panna młoda ani jaka będzie pogoda w dniu ślubu. Oby w Polsce było słonecznie bo majówka to dobry czas na odpalenie grilla. Bierzcie ten ślub i spierdalajcie z mojego życia...

czwartek, 28 kwietnia 2011

Kurwa kurwie, łba nie urwie

Jaruzelski
Kiszczak

Stało się. A raczej potwierdziło, że w Polsce po 23 latach wolności nadal nie ma sprawiedliwości. Czerwone świnie chichoczą w chlewikach. Jeśli ktoś ma wątpliwości czy Kiszczak i Jaruzelski byli winni zbrodni dokonanych na Polakach i na Narodzie polskim w ogóle, jest skończonym idiotą. Nawet na mordach "nowoczesnych" lewaczyn, po pytaniach "jak pan/pani sądzi, co czują rodziny zamordowanych?" widać lekkie zażenowanie i kaprawe oczka spoglądają na buty własne lub pytającego. Skoro dowódcy szmaciarzy w mundurach nie są odpowiedzialni za zabijanie robotników, to kto jest? Nie skazanao żadnych pionków, podoficerów czy szeregowych, dosłownie nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności, więc kto jest winny?
W przeciwieństwie do większosci społeczeństwa, jestem za spędzeniem przez obu "polskich" generałów 10 latek  we Wronkach tudzież Rawiczu to i tak litość bo kurorty zacne. Powinni dostać "czapy" w 1990, nie dostali, powinni dostać wysokie wyroki w procesach po roku 2000, nie dostali. Niechby kurwa chociaż zdechli w kryminale, zdrajcom Narodu jako jedynym tego życzę.

środa, 27 kwietnia 2011

Gitowcy, jak to z nimi było...

Subkultura siejąca popłoch na ulicach w latach 70-tych XX wieku. Doniesienia o pojawieniu się i działaniu git ludzi zaczęły się ukazywać  w roku 1970. Do szkół (głównie warszawskich) i na posterunki milicji kierowano skargi na agresywne zachowanie się grup młodzieży. Agresja gitowców wyrażała się pocięciem żyletkami odzieży, paleniem klasowych dzienników, niszczeniem przedmiotów i aparatury w gabinetach szkolnych. Ale co najgorsze gitowcy napadali na uczniów, których okaleczali (cięcia i blizny na twarzach i rękach), gdy ci nie chcieli podporządkować się ich poleceniom. Oszpecenia te wskazywały na okrucieństwo ich sprawców.
Pierwsze grupy git powstały w więzieniach. Później gitowcy pojawiali się na wolności jako grupy młodzieżowe połączone więzią wspólnych akcji i wspólnymi celami przestępczymi. W jaki sposób i dlaczego wytworzyły się u gitowców takie postawy? Młodzież deklarująca się jako git ludzie wywodziła się z elementów młodzieży przestępczej zakładów penitencjarnych. W trakcie odbywania kary kształtował się ich wrogi stosunek do wychowawców i do dorosłego w ogóle, jako tych, którzy używali w stosunku do nich przemocy.Stąd rodziła się u gitowców tendencja agresji, dominacji, odzewu. Gitowcy byli napiętnowani przez społeczeństwo. Zaczęli więc tworzyć swoje „człowieczeństwo”  w kreowanej przez siebie subkulturze, w której przyjęli swoisty system norm i wartości.Jakie były więc główne idee gitowców?Git ludzie w konspiracji wobec dorosłych głosili solidarność między sobą w stosowaniu agresji i brutalności, w dążeniu do podporządkowania sobie innych. Takie postępowanie miało być przejawem męskości i odwagi – oczywiście w ich pojęciu. Uważali się za „awangardę” powołaną do rządzenia. Niektórzy gitowcy nawiązywali do faszyzmu niemieckiego – jego symboli i przemówień A. Hitlera, głosząc prawo rządzenia innymi w imię wyższości. W subkulturze gitowców dominował kult siły fizycznej, ale nie był to warunek absolutny. Bardziej jednak liczy się u nich odwaga i nieunikanie konfrontacji. W praktyce siła stanowiła źródło prestiżu i decydowała o miejscu w hierarchii gitowskiej. Git Ludzie z kryminałów, na dzień dzisiejszy odcinają się od wszelkich przejawów "grypsowania" na wolności, a za przenoszenie życia zza krat na wolność można zostać wykluczonym z kręgu Ludzi. Nazwy gitowcy i Git Ludzie, nie są tożsame i nie oznaczają tej samej grupy ludzi.

piątek, 22 kwietnia 2011

Kto jest kurwą dzisiaj na ulicy?

polskie pozdrowienie, uznane już w całej Europie
Od razu zaznaczę, że ideały JP 100% i HWDP są bliskie mojemu sercu, jednakże większość ludzi obnoszących się w ubraniach sygnowanych takimi znaczkami budzi mój usmiech politowania. Fajnie, że dzisiaj głośno się mówi, śpiewa, nawija, jak zwał tak zwał, o kurestwie policji w Polsce. Powiedzmy jednak stop nastlatkom nie mającym nigdy okazji odwiedzić dołka, nie mówiąc o dziesiątkach dołków...Rzeczywiście ogarniając policję w innych krajach, to mamy u nas bandę niewyżytych pedałków na ulicach. Ta sama ekipa uzupełnia w więzieniach atandę (kurewskie nasienie do potęgi)| małorolne chłopki, zachwycone i zaszczycone pracą u pana który płaci, mniejsza z tym że za zadanie mają napierdalanie czasami zwyłych ludzi. Nie wzięło się z kosmosu powiedzenie o zabieraniu kanapek w dzieciństwie funkcjonariuszom. Przy każdej okazji chcą te świerszcze pokazać swoją siłę :pałką, gazem czy shotgunem :). To bardzo często niedokształcone, niedowartościowane i zakompleksione "psy" z wiosek, które po unitarce, gdzie lizały szczochy z butów swoich kapsli, puszczone samopas, sieją postrach wśród nastolatków. Na ulicy zawsze byliście dla nas "psami" i zawsze będziecie. Nie jesteśmy anarchistami, nie negujemy sensu istnienia policji, jednak uważamy, że każdy, nawet podejrzany czy oskarżony ma prawo do traktowania go jak człowieka. Wy tego "pieski" nie potraficie uszanować, więc jesteście godni jedynie naszej nienawiści. Dopóki nie zaczniecie szanować ludzi, ludzie nie będą was szanować. Terror, szantaż, donosicielstwo i narkomania w waszych szeregach, budzi śmiech na ulicach. Nawet kobiety nie boją sie policji, dla ludzi z zasadami jesteście ostatnimi szmatami.

środa, 20 kwietnia 2011

pokolenie baranów

(fot) gazetalubuska.pl
Przeglądając Youtube dzisiaj, natknąłem się na całą serię filmików tzw. "ku pamięci". ja rozumiem, że nie wszystkimi kierują złe intencje, że świat idzie do przodu i jak o "x" lub "y" nie zrobimy pośmiertnego, koniecznie przesyconego debilnymi wierszykami i sentencjami ( nie rzadko z rażącymi błędami ortograficznymi)filmiku lub zlepku fotek, to z pewnością słuch i pamięć po danej osobie zaginie, ale czy jest to konieczne? zastanawiający jest fakt, na czyją cześć te peany? Poza ofiarami walk ulicznych, mamy motocyklistów (koniecznie z urywkami ich popisów, niezbyt zresztą inteligentnych i jednoznacznie sugerujących jak mogli z tego świata zejść) nastoletnie blachary (sądząc po fotkach) które polonez kolegi zawiózł do raju, samobójców, ludzi nieporadnych życiowo etc. Nie odbieram bynajmniej nikomu prawa do czczenia swoich zmarłych, pielęgnowania pamięci o nich, czy wyrażania w wolnych, póki co, mediach opinii na temat osób które opuściły ziemski padół. Niestety jako postronny obserwator, przypadkowy oglądacz tych filmików/pokazów slajdów, widzę w przeważającej większości ludzi pokazanych w krzywym zwierciadle, lub wręcz negatywnie. Nie przychodzi refleksja nad przemijającym życiem, raczej pytanie, czy aby na pewno tak źle się stało że ich już nie ma? Wiadomo, że to moja subiektywna ocena, ale skoro ktoś decyduje się zamieścić pośmiertne wspomnienie kolegi, koleżanki , chłopaka czy kogokolwiek innego, mógłby się zastanowić porządnie przed jego zamieszczeniem, jaki efekt chce osiągnąć. Mam wrażenie, że niektórzy się w grobach przewracają...

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

oj tam, oj tam mruczy Adaś M.

(fot) legionisci.com
Ale w głębi dwulicowej duszy na 100% go boli, każdego innego by bolało, chociaż Adaś który opócz nazwiska zmienił równiez imię być może jest inny. Kto by się spodziewał, taka tuba medialna jak GW, tradycyjnie i od wielu lat kopiąca "kibolstwo" po kostkach, dostała w pysk i siedzi na swojej "słusznej" i "opiniotwórczej" dupie. Nie jest fajnie mieć stalinowskiego kata w rodzinie. Mając tak duże możliwości manipulowania ludźmi przy pomocy (coraz mniej na szczęście) poczytnej gazety wydawanej w Polsce, choć niekoniecznie przez i dla Polaków Adasiu postanowił wybielić swoja rodzinkę, tuszując nieprzyjemne sprawki z życia tej modelowej "polskiej" rodziny, koloryzując i poprawiając fakty. Nie o tym jednak ten wpis, niedoinformowanych odsyłam na stronkę w całości poświęconą Szechterom ( http://www.szechteriada.org/ ). Kłamaliście, szkalowaliście, ocenialiście i potępialiście na łamach swojego szmatławca, fanatyków największych klubów i najmniejszych ekipek. Możesz teraz Adasiu poczuć się choć trochę przywołany do porządku, skarcony i wystawiony na ogólnopolskie pośmiewisko. Każdy normalny człowiek by się powiesił po takiej konfrontacji własnej obłudy, chamstwa i hypokryzji w stosunku do innych. Moralność - nie u tego pana.

piątek, 15 kwietnia 2011

Smoleńsk po roku, co się stało tak naprawdę?

Nie wiem czy tylko ja czuję się niedoinformowany w w/w temacie, ale to nie zmienia faktu, że pomimo przeczytania wszystkich możliwych artykułów, dyskusji na forach oraz obejrzenia kilku skeczy w naszej cudownej telewizji mam wrażenie, że nie wiem nic. Najgorsze jest to przeczucie, że się w dodatku kurwa nie dowiem, bo nikomu w tym kraju na tym nie zależy. Mam na myśli ludzi mających władzę w Polsce na dzień dzisiejszy, lub zbliżonych do tej władzy. Akurat w tym przypadku nie dziwi mnie ani zaangażowanie Jarosława Kaczyńskiego, jego matki, bratanicy ani rodzin ofiar katastrofy. Dlaczego w naszym kraju, gdzie na każdym kroku piętnuje się patriotyzm czy dumę z bycia Polakiem, dodatkowo zarzuca się "grę Smoleńskiem" rodzinom, które w tak dotkliwy sposób zostały poszkodowane? Chyba mają prawo do rzetelnego śledztwa? Tymczasem polski rząd nawet nie kiwnął w tej sprawie palcem. nie wiem jakim trzeba być idiotą, żeby  pozostawić wszystkie dowody Rosjanom i czekac na wyniki ich "śledztwa", wierząc że będzie ono przeprowadzone prawidłowo i zakończy się bezstronnym i rzeczowym raportem. Znając naszych sąsiadów i wiedząc kto gra tam pierwsze skrzypce, to jest co najmniej naiwność, o ile nie powód do stanięcia przed Trybunałem Stanu. Tu nie chodzi o PiS, ani o złodzieji z PO ponieważ uważam jednych i drugich za bandę skompromitowanych wielokrotnie, pożytecznych dla innych państw lub instytucji kretynów. Ta nieporadność Polski, pogarsza nasz i tak już nie najlepszy przed katastrofą, wizerunek na świecie. Skoro wszystkie asy są w ręku Rosjan, to jakim prawem ktokolwiek z rządu może ferować wyroki, wskazywać winnych lub niewinnych katastrofy? Przecież wy kurwa nic nie wiecie! Na szczęście dla PO i nieszczęście Pis-u wprzęgnięto w konflikt krzyż i szeroko pojętą wiarę, gdyby nie epatowano tak symbolika katolicką, dużo więcej młodych i wkurwionych Polaków pofatygowałoby się pod prezydencki pałac. Czego zresztą, patrząc na nieudolność rządu, nadal wykluczyć nie można a nawet nie powinno się. Nie ukrywam, że byłbym za konfrontacją (w każdym tego słowa znaczeniu) ludzi którym Polska nie jest obojętna z lewako-liberałami i wszystkimi którzy chcieliby zrobić z Polski euro kurnik.

czwartek, 14 kwietnia 2011

Chrześcijaństwo a patriotyzm w Polsce

Sztandar cukierni Krasnystaw - awers
Bóg, honor i ojczyzna. Piękne słowa, jednak zawsze kiedy je usłyszę zastanawiam się czy w Polsce miłość do ojczyzny zawsze musi iść w parze z wiarą katolicką? Nie chcę tutaj negować bogobojności czy głębokiej, serwilistycznej wiary postaci znanych z lekcji historii, rzekomych "cudów" nad Wisłą czy w Częstochowie, ślubowań czy też oddań pod opiekę różnym świętym polskich miast i kraju jako całości. Nie przeczę również, że w całej polskiej historii wielu duchownych zapisało się jako wielcy patrioci i Polacy (choć akurat nie tylu, którzy zapisali się w zupełnie inny sposób). Trapi mnie natomiast, dlaczego w Polsce synonimem niemalże słowa patriota jest katolik/chrześcijanin. Zupełnie jakby ateista, muzułmanin, buddysta czy poganin nie mógł być dobrym Polakiem. Osobiście uważam religie (wszystkie) za chorobę, nie potrafię inaczej nazwać czegoś, co łączy ludzi w grupy, w zasadzie w celu eliminowania/nawracania innych grup. Nie służy niczemu, poza poprawianiem samopoczucia wiernych poprzez stosowanie się do spisanych przecież przez innych ludzi praw i zasad. W momentach słabości lub bezsilności daje psychiczne oparcie, a w chwilach wymagających odwagi i determinacji - siłę. To jest w porządku i ja to rozumiem, ktoś wierzy w życie pozagrobowe, reinkarnację, nadistoty, siłę sprawczą czy w jeszcze coś innego i to też jest w porządku. Skąd więc u tych wszystkich religijnych ludzi tyle obłudy, fałszu i hipokryzji? Dlaczego postępowanie wielu z nich tak bardzo mija się z tym co mówi ich religia? W końcu, dlaczego gdy mówię że jestem nie wierzący to widze zmarszczone brwi zarówno dziadków jak i małolatów, mimo tych samych poglądów, spostrzeżeń, doświadczeń. Nie zgadzam się z zawłaszczeniem polskiego patriotyzmu przez katolików.

środa, 13 kwietnia 2011

Druga fala emigracji przed nami, jaka będzie?

Tabliczka z londyńskiego dworca Victoria
Od 1 maja Niemcy otwierają swój rynek pracy dla "gorszej" według nich części unii (w tym Polski). Najostrożniejsi, mówią o możliwości wyjazdu 150 tysięcy Polaków w ciągu 3 lat. Niektóre źródła szacują,że może to być nawet 1 000 000 osób do 2014 roku. Mimo uśmiechów i zapewnień ze strony niemieckiej, że Polaków traktuje się jako fachowców i ludzi pracowitych nie zapominajmy, że czekali 7 lat z otwarciem swojego rynku pracy dla "złodzieji i pijaków". Mentalność się u naszych sąsiadów nie zmieniła, kilka lat im zajęło przekonanie części własnego społeczeństwa, że nie znikną im wszystkie samochody sprzed ogródków gęsto pilnowanych przez polskie gipsowe krasnale. Fakty są takie, że starzejące się niemieckie społeczeństwo nie ma rąk do pracy fizycznej ani opieki nad dziesiątkami tysięcy dziadków i babć (nie praktykuje się u nich opieki przez rodzinę w takim stopniu jak w Polsce). Wiadomo, imigranci z Polski to nie aniołki. Oprócz sporej grupy ludzi, którzy nie są (mimo posiadanych kwalifikacji) w stanie utrzymać siebie i swojej rodziny na godnym poziomie w Polsce z pewnością pojedzie bardzo duża ilość patologii. Niestety dla Niemców, może ich być więcej niż na wyspach. Powód jest prosty, odległość. Żeby pospać na londyńskim dworcu, trzeba było wyłożyć jakieś pieniądze, pokonać własny strach przed podróżami, przemyśleć (chociaż z tym ostatnim jak wszyscy wiemy, bywało różnie). Do Niemiec na upartego można wyjechać za darmo, czy za kilkanaście euro, z powrotem również będzie znacznie szybciej. Niemiecka policja jest zdecydowanie bardziej ogarnięta od brytyjskiej i szybko pozamyka lub deportuje "polski kwiat młodzieży" i lubiących podróże żuli. Dziwnym trafem w Europie oprócz wymienionych już przeze mnie wcześniej pozytywnych polskich cech (pracowitość, wysokie kwalifikacje) funkcjonuje dużo więcej negatywnych. Polak to najczęściej pijak i złodziej, a Polka to kurwa. Nie bądźmy hipokrytami, skądś się to wzięło. Obowiązkiem każdego Polaka wyjeżdżającego za granicę powinno być godne reprezentowanie Polski w Europie i na świecie. Mieliśmy gorszy start od europejskiej czołówki, co nie oznacza że jesteśmy gorsi jako Naród. Nie popadajmy w marazm, nie dajmy się wykorzystywać, promujmy swój kraj i jego historię.  
Tabliczka w angielskim Tesco

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Tak się bawi Afryka dzika

Francja, jako pierwsza nawoływała do interwencji w Libii, rzekomo nieprzestrzegane są tam prawa człowieka a opozycja jest przez Kadafiego tłamszona i prześladowana. Wszystko mniej więcej by się zgadzało, gdyby nie to że ta sama Francja wspiera w Wybrzeżu Kości Słoniowej rebeliantów, którzy poczynają sobie "dość" niehumanitarnie z katolickimi pobratymcami. Nie po raz pierwszy Sarkozy zagrywa piłkę w dwie strony, we Francji anty imigracyjną piłką, a w świecie... oceńcie sami.UWAGA! FILM BARDZO DRASTYCZNY, do obejrzenia tutaj. Dość niemiła pobudka z aymilacyjnych mrzonek. Jak można zobaczyć, średniowiecze jeszcze nie wszędzie się skończyło. Te wszystkie pseudo wolnościowe misje europejsko-amerykańskie toczone pod płaszczykiem misji pokojowych lub stabilizacyjnych, są przykrywką do ubicia nowych interesów. Nie mają z ochroną ludzkiego życia, godności lub prawa nic wspólnego...

niedziela, 10 kwietnia 2011

Polityka na trybunach

Śląsk Wrocław
Legia Warszawa
21 kolejka polskiej ekstraklasy z pewnością odbiła się czkawką w niektórych redakcjach :). Ledwo skończyli pisać o zaostrzeniu prawa w stosunku do kibiców, o karach za używanie rac i niepokoju jaki Polacy wywołują w spokojnej i tolerancyjnej Europie, a tu taki psikus. W ogólnoposkiej GW i niszowej gazecinie NW, będą lamenty i będą żale. O ile stowarzyszenie NW pod batutą ,a jakże, pedała, nie będzie miało problemu ze wskazaniem leśnym dziadom problemu: przekreślony sierp i młot, wiadomo, wrocławscy faszysto-naziści wielbiący Hitlera w zakamuflowany sposób zaprezentowali oprawę prawie równą swastyce. Wszak w Polsce, bycie anty komunistą to nazizm i germanofilia. Niby niszowe lewackie stowarzyszonko, ale głos zabierali nie w takich sprawach, zyskując posłuch i aplauz komuszych dziadów. Dla zwalczenia przejawów rasizmu, faszyzmu, homofobii i ksenofobii z przyjemnością pozamykali by wszystkie stadiony, dobrze że można jeszcze grać w białych strojach. W Warszawie za to GW, mogła w dość dużej skali, zapoznać się z nazwą - synonimem, pod którą gazecina funkcjonuje wśród większości normalnych ludzi. Ależ musiało kłuć w oko :). Nie muszą o tym pisać, mogą na ten temat pokłamać, ale jasny i prosty sygnał został w Polskę wysłany i hula po internecie. Były wlepki i banery, były blokady stron Agory, był bojkot wszystkich wydawnictw papierowych, teraz jest oprawa. Już się tam palą stołeczki u redaktorzyn, sprzedaż spada, ludzie chcą się organizować w kontr akcjach przeciwko nierzetelnym dziennikarzom i ich pracodawcom. Ciężko udawać, że te setki tysięcy ludzi (kibiców) z których każdy ma rodzinę i znajomych, nie zaszczepi kogoś ideą bojkotowania zakłamanych i marionetkowych mediów. Tych ludzi boli tylko lżejsza kieszeń i tylko wyciągając im z niej banknoty, kibice będą w stanie walczyć o prawdę o sobie w mediach. Tymczasem również w Warszawie, Manuel postanowił wsadzić Ebiemu palec w tyłek, za co dostał łokcia. Gdyby to było dwóch Polaków, akcja jakich co kolejkę wiele, ale nie, bo tutaj wchodzą w grę zapewne faszystowsko-nazistowskie poglądy Smolarka. Nic to, że nie chciał mieć w dupie czarnego palca, nie musiał w zdecydowanie rasistowski sposób bić Arboledy. Niedługo się pewnie dowiemy, że jest członkiem Ku Klux Klanu. Manuel, po jakże głęboko przemyślanej propozycji Franka Smudy o możliwości grania w reprezantacji Polski (sic!), przestał grać, przytył i zaczął pierdolić o prześladowaniu jego skromnej osoby przez wszystkich w koło. Wszak w Polsce to najkrótsza droga do kadry, męczeńska...

piątek, 8 kwietnia 2011

Czy ktoś jeszcze dzisiaj kopię piłkę od rana do nocy ?

Chyba wszyscy zdajemy sobię sprawę, jak dużo możliwości daje internet i tv, a w mniejszym stopniu (niestety) prasa czy radio. W zasadzie każdy z nas jest uzależniony on środków masowego przekazu. Jedy ny wybór, to dostawca. Papka lub rzetelna informacji, dla każdego coś miłego. Jeszcze na początku lat 90-tych normalnym widokiem, były boiska pełne młodzieży, grać się chodziło od 8 czy 9 rano, do zmroku. Graliśmy przez całe weekendy, a w tygodniu po szkole, to na boiskach do "nogi" i kosza najczęściej kończyły się wojny osiedlowe, rozpoczynały związki, a starsi sprawdzali zawartości butelek. Każda ławka od zmroku, była zajęta, każda piaskownica czy plac zabaw miała swoją "ekipę" (stąd niezrozumiała dla mnie decyzja o usuwaniu ławek, jak to się mówi "żeby nie siedzieli i nie pili" ). A wystarczyłoby szybciej ludzi podłączyć do sieci :). Ludzie znikali z ulic stopniowo, przyczyniły się do tego również "komórki". Nikt nie stoi w bramie i nie czeka na koleżków, będą coś chcieli to przedzwonią... Strasznie smutne te nasze ulice i podwórka szare, oprócz rozwoju technologii odmóżdżającej (nie neguję przydatności, byłbym hipokrytą) co poniektórych, swoje zrobiła emigracja po otwarciu granic UE, swoje zrobiły narkotyki i policja. Może i jest bezpieczniej, chociaż gdzie można było dostać po głowie kiedyś, często można dostać i dzisiaj. Na pewno jest mniej ciekawie, smutniej, nijako. Rolę ławek przejęły portale społecznościowe pokroju FB, NK czy "fotki". Ludzie zamiast się poznać w rzeczywistym świecie, umawiają się na imprezy, mecze, seks, przy pomocy internetu. Festiwal idiotów lansujących się w sieci jest zdumiewający swoim rozmiarem, samych stron ze zdjęciami "sieciowych blond-róż-solar prostytutek" jest chyba z 5, nie brakuje również "chuliganów internetowych", "fanów nie swoich samochodów", czy dzieci piszących nienawistne teksty dziwnymi kombinacjami liter, cyfr i znaczków. To wszystko mamy, każdy kto pracuje lub przegląda zasoby sieci przy użyciu komputera musiał na takie cuda natrafić. Najbardziej szkoda tych zarośniętych pół metrową trawą boisk i pustych "orlików"... 

(fot)ekspresskaszubski.pl

środa, 6 kwietnia 2011

a może noże...

Może jeszcze nie USA, gdzie każdy, lub prawie każdy może mieć broń palną, może i nie Meksyk gdzie 90% ludzi chodzi uzbrojonych, ale na pewno już nie Polska z XX w. kiedy używanie sprzętu uważane było przez wszystkich na początku wieku za objaw słabości, a pod koniec za frajerstwo. Jeszcze na początku lat 90-tych, użycie noża w starciu ulicznym uważane było za skurwysyństwo, nie mówiąc o popularnych solówkach.Mimo to kibice Cracovii w 93r. zabili chłopaka z Pogoni Szczecin. Na ulicach latały kosze, kamienie i butelki przy okazji manifestacji skinowskich lub punkowych. Były w użyciu wykręcane z klatek schodowych "hydranty" i toczone na praktykach w zawodówkach bejsbole. Natomiast siekiery czy kosy, dominowały na wiejskich balach, u Cyganów lub marginalnej części dziesioniarzy (tutaj raczej w formie straszaka). Sytuacja zaczęła nabierać rozpędu wraz z radykalizacją pojedynczych ekip punkowych i skinowskich oraz kibiców "Pasów"  (ci którzy byli często katowani, zaczęli sie dozbrajać w noże, śrubokręty etc. w zależności od miasta). Do dnia dzisiejszego Kraków nosi niechlubną łatkę "miasta noży", to ze stolicy małopolski co jakiś czas dochodzą informacje o nowych ofiarach z jednej lub drugiej strony Błoń. Na początku XXI w. to po stronie wiślackiej było znacznie więcej ofiar śmiertelnych i na zasadzie sprężyny, bojówki Wisły zaczęły odpowiadać maczetami na maczety. Dzisiaj kulejąca kibicowsko Cracovia jest w defensywie, ale nie można bynajmniej powiedzieć, że świątą wojnę przegrała, choć zbierają burzę z zasianego wiatru i częściej niż Wisła wyprawiają pogrzeby, nadal istnieją i wg. siebie samych, mają się dobrze. Subkultury skinowska i punkowa, już dzisiaj praktycznie nie istnieją, zastąpił jednych i drugich ruch czy subkultura hip-hopowa, to ona rządzi na osiedlach (o ile nie dostaje akurat po głowach od amatorów siłowni poubieranych na dresowo, lub na czarno w celach kamuflażu :) . Z braku naturalnego wroga, nie dochodzi do masowych zamieszek, chyba że większe starcia koalicji nacjonalistów i patriotów z kibicami  przeciwko zbieraninie antyfaszystów, anarchistów, lewaków itp. Z powodu lepszego rozeznania, lepszego uzbrojenia, zmian w prawie, nagłośnień każdej nawet najmniejszej bójki w mediach, policja jest dzisiaj dużo lepiej przygotowana do zabezpieczania manifestacji, wieców czy protestów. Przypadki użycia noży, maczet lub siekier w walkach z lewakami są sporadyczne i mają charakter incydentalny. Oprócz tematu krakowskiego, przysłowiową kosę można zarobić od byle frajera w każdym większym mieście, temat przestał być tabu. Nóż już nie służy do ostatecznej obrony gdy atakuje Cię kilka osób, zdarza się że służy do atakowania mimo przewagi liczebnej. Kiedyś za taką "akcję" na dzielnicy nie podaliby ręki, dzisiaj (nad czym niezmiernie boleję) przymyka się na takie akcje oczy, ba, co poniektórzy potrafią się tym chwalić.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Modelowy przykład grzecznego dzieciaka - Carlos Javier Palomino


Tutaj jako bojówkarz BAF z kolegami

Carlos Javier Palomino
















Carlos Javier Palomino zwany również "Kurczakiem" w środowisku madryckich antyfaszystów . Ponoć zginął za piękne ideały: wolność i tolerancję, oraz z powodu bycia antyfaszystą. Kim był Kurczak?

Otóż jak sam siebie nazywał , chuliganem-antyfaszystą (dokładniej członkiem Brigadas AntiFascistas, skinheadem z lewoskrętną orientacją). Prowadził bloga w którym chwalił się pobiciami "faszystów" oraz nawoływaniem do ich eksterminacji. Nie wiadomo dlaczego ani politycy, ani ruch przeciwko nietolerancji nie przywołali przykładów z bloga w toczącej się po jego śmierci dyskusji . Dziwna medialna cisza zapadła również po publikacji zdjęcia Palomino w koszulce BAF-u wraz z kolegami, ubranymi w typowej dla hiszpańskich skinheadów stylistyce. Czyli, jednak nie anioł?



jeden z wycinków bloga który prowadził Palomino
Nie był zwykłym grzecznym dzieciakiem, często atakował rówieśników lub młodszych od siebie  . W swoim blogu (gdzie opisuje swoje akcje) pokazuje jak bardzo "tolerancyjnym" i mądrym był człowiekiem. W dniu w którym zginął, wybrał się z kolegami polować na "faszystów" (tutaj znane z Polski i całego świata zjawisko - nie jesteś lewakiem, nie lubisz pedałów, lub co gorsza jesteś patriotą - znak to, że jesteś faszysto-nazistą) . PSOE (partia Jose Luisa Rodrigueza Zapatero, premiera Hiszpanii) w rozwinięciu: hiszpańska socjalistyczna partia robotnicza z marksistowskimi korzeniami, ustami rzeczników prasowych stwierdziła : "był jednym z nas...". Taki był Carlos Javier, nie stronił od przemocy, nawoływał do niej i w dniu swojej śmierci wyszedł z domu z chęcia ataku bliżej nieokreślonego przeciwnika. Nie wiadomo, czy dokonał wszystkich czynów opisanych na swoim blogu, może był tylko fantastą, ale opisywał je w swoim imieniu i nie można zaprzeczyć, że nie były to wpisy normalnego, grzecznego, tolerancyjnego chłopaka jakiego widzieliśmy w prasie. Te wszystkie kłamstwa, które serwowała hiszpańska prasa, każą się zastanowić w którym kierunku idzie Europa i czy aby na pewno wszyscy chcemy tam dojść. Stwierdzenia, że bojówki anarchistów / antyfaszystów czy innych wykolejeńców, nie są winne wzrostowi agresji na ulicy są śmieszne i niedorzeczne. Skoro jest przyzwolenie społeczne na demolowanie miast przy okazji lewackich manifestacji, skoro nikt nie panuje nad grupami i grupkami lewackich bojówek, powinno być przyzwolenia na obronę życia dla normalnych obywateli w przypadku zagrożenia. Poniżej  zdjęcie arsenału, z "pokojowej" manifestacji w jedną z rocznic śmierci Palomino. Jak piszą autorzy http://www.josuelibertad.blogspot.com/: Nie zginął w bibliotece zastanawiając się nad wyborem książki, nie zginął w drodze do domu po zakończonej pracy, nie zginął przechodząc przez pasy na jezdni, nie zginął również jadąc spokojnie metrem zaatakowany przez kilkudziesięcio osobową grupę...

prawdziwie pacyfistyczny zestaw do wdrażania pokoju na świecie

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wolność dla Josue !


Ponieważ w Polsce sytuacja Josue nie jest zbyt dobrze znana, pozwoliłem sobie na wykorzystanie anonimowego tłumaczenia z adresu http://josuelibertad.blogspot.com/. Postaram się również tłumaczyć, najnowsze wpisy dotyczące sytuacji Josue. Tłumaczenie z angielskiej wersji http://freedomforjosue.blogspot.com/ .

W listopadzie 2007 roku około 50 lewackich ekstremistów próbowało zaatakować narodowego aktywiste Josue Estebanez de la Hija na stacji kolejowej w Madrycie.Duża grupa "antyfaszystów" wsiadła do pociągu, ktorym samotnie podróżował Josue.Miał na sobie bluze firmy Three Stroke co sprowkowało agresorów, niektórzy ściągali już pasy by "rozprawić się z faszystą"."Antyfaszyści" polowali na samotnie wracających z legalnego wiecu hiszpańskiej partii narodowo-demokratycznej.Po zamieszkach w okolicach wiecu "antyfaszyści" udali się na stacje kolejową, tam w jednym z pociągów spotkali Josue.Postanowił on nie być kolejną ofiara, postanowił bronić własnego życia.Sam przeciwko kilkudziesięciu lewackim bojowkarzom.Josue, 24 letni żołnierz, próbował wydostać się z pociągu lecz drzwi zastawił jeden z "antyfaszystów", Carlos Javier Palomino wypytując go o jego ubranie.Jasnym jest jak kończą się takie spotkania, zwłaszcza gdy "antyfaszyści" są w dużej grupie naprzeciwko pojedynczego osobnika.Rozmowa zwykle nie trwa długo, Josue postanowił nie podzielić losu zabitego przez "antyfaszystów" kilka lat wcześniej w Barcelonie Eduardo Garcia Gelbera, który zginął w podobnych okolicznościach.Otoczony przez agresywnych ekstremistów chłopak nie miał innego wyjścia jak obrona.Aby wydostać się z opresji zaatakował bojówkarza, który zastawił drzwi w wyniku czego "antyfaszysta" stracił życie.Udało mu się uciec, banda rzuciła się za nim w pogoń.Hiszpańskie media rozpoczęły nagonke na Josue, na każdym kroku podkreślając jego "neonazistowskie" poglądy, próbując uczynić z nich motyw działania choć Josue stanął przed wyborem: bronić się lub dać się zabić.Sam przeciwko 50 agresywnym anarchistom.Josue został uwięziony i oskarżony o morderstwo, choć zapis monitoringu z pociągu, skwapliwie pomijany przez hiszpańskie media, nie pozostawia złudzeń: Josue bronił się przed agresywną bandą!Hiszpańskie środowiska patriotyczne prowadzą kampanie na rzecz uwolnienia Josue i przedstawienia prawdziwej wersji zdarzeń, zniekształconej przez główne media.Kampania odbywa się pod hasłem "Obrona własnego życia nie jest zbrodnią".
Wolność dla Josue!

Tutaj, można całą sytuację zobaczyć, szacunek dla Josue za podjęcie walki w pojedynkę.

sobota, 2 kwietnia 2011

Straight Edge (sXe) , z czym to się je?

Chyba najbardziej niedoceny z młodzieżowych pomysłów na życie. Nie mam zamiaru przedstawiać tutaj genezy czy historii całego ruchu, polecam wikipedię (najlepiej po angielsku, albo hiszpańsku) lub polsko języczne strony ruchu. Skupmy się na rzeczach najważniejszych. Wyobraźmy sobie piątkowy wieczór, cieplutko, przyjemnie. Siedzimy na ławkach czy w knajpie i...
no właśnie, nie wiem co robimy :). Zawsze mi ten ruch imponował, tak od kopa przestać pić, palić, ćpać (co większe matoły) to jest coś. Zdecydowanie lewoskrętne początki ruchu (pogranicze HC/punk) nie związały sXe na zawsze z tą sceną. Jak dobrze pamiętam nawet Yasa z Finlandii (ten od Kriegsberichtera ) miał taki epizod w życiu, kojarzę z nim jakiś wywiad w zinie, ale to było 100 lat temu i źródła nie jestem w stanie podać. Więc ruch zaciekawił wszystkie subkultury, od NS-ów po komunistów, mimo sprzeciwu założycieli i mentorów ruchu :). Później do ideologii doszła kontrola wybryków łóżkowych i szanujący się straight (nadal czerpiąc satysfakcję i przyjemność z seksu) działał tylko ze swoim partnerem. Kolejnym krokiem było poszerzenie idei o weganizm i wegetarianizm, tutaj mamy już dwie drogi : tradycyjnych sXe nie używających alkoholu, narkotyków, tytoniu i jego pochodnych oraz wiernych partnerowi i już mocno zakręconych sXe + zielenina + bojkot wyrobów skórzanych (czyli eko-brudasów nie ćpających, nie pijących i nie uprawiających wolnej miłości po squatach). Hardline, jako odpowiedź sztywnych sXe na "pozę na sXe" uważany jest już za przegięcie i nadinterpretację pierwotnych ideałów nawet wewnątrz ruchu. Ciekawa opcja i odpowiedź na życie w świecie konsumpcji i używek, niezbyt popularna w Polsce niestety. Chyba słowiańska miłość do alko, tutaj jest decydujaca...

piątek, 1 kwietnia 2011

Co tam panie w polityce?

Żaden, lider rankingu
No właśnie po staremu. Zbliżają się dużymi krokami jesienne wybory i politycy od lewa do prawa bardziej uważają na to co mówią. Standardowo włączają powolutko do swoich kapanii obiecanki-cacanki (chyba tylko w Polsce, mozna obiecać wszystko i nie zrobić komletnie nic). Spokojnie i w ciemno, możemy założyć że: będziemy mieli podatek liniowy, co prawda podnieśli vat, ale przecież się bogacimy więc było warto, emerytury będziemy mieli wyższe niż Niemcy, państwo przyjrzy się interesom kościoła katolickiego, Miro nie jest złodziejem i szmatą która nie szanuje własnego kraju i wobec tego może być posłem na kolejną kadencję, Komorowski to charyzmatyk i mąż stanu. Dalej wymieniać nie warto, można uzupełnić listę o inne "oczywiste oczywistości", tylko po co?. W Polsce pomysły, plany, założenia a nawet tzw. ideały dla wszystkich partii są jednakowe. Wejść gdzie się da, ukraść co się da, zostawić gdzie się da protegowanych na stanowiskch, znaleźć haki ( czyli po prostu popytać, co robiła poprzednia partia będąc u koryta) z haków tych wyciągnąć wnioski i bardziej się przyłożyć do zacierania śladów. Która ze świń nie rządzi, dla szarego człowieka nie ma to absolutnie znaczenia. Powiększa się elitaryzm, ludzie wieszający na sobie psy, po kampanii, lub nawet po nagraniu dla jednej czy drugiej stacji "ostrej" debaty piją razem wódkę i licza monety.
Jak widzę te mordy przelotnie w tv, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Sensowni politycy usuwani są z mediów i mimo mądrych i merytorycznych wypowiedzi, ze względu na brak jakiekolwiek lansowania przez telewizję (czyli ulubioną rozrywką motłochu) giną w sondażach. Śmierć medialna = śmierci wyborczej.Lepszy najgorszy (ale znany) wróg, niż jakiś nowy, nieobliczalny i co najgorsze, nie umoczony polityk. Na tytułowe pytanie, od zakończenia II wojny światowej (z małymi wyjątkami) można odpowiedzieć tradycyjnie. Gówno.