czwartek, 26 maja 2011

szlugi, fajki, papierosy...

Wszystko o papierosach z dawnych , dawnych czasów - czyli wspomnienia palacza ...



476 - papieroski produkcji Wietnamskiej, o niecodziennym aromacie. Krążyły pogłoski, że do papierosów dodawane są włosy Wietnamczyków, co miało tłumaczyć ten dziwny odór. Nazywane popularnie " napalmami "

8 i pół - W początkowym okresie stanu wojennego weszły na rynek papierosy z filtrem o nazwie "8 i pół" (białe opakowanie z granatowym napisem), które miały podobne walory jak Sporty, a może nawet lepsze. Nie cieszyły się jednak taką renomą jak Popularne wskutek rozpowszechnienia plotki, że są to papierosy dla milicjantów, ponieważ nazwa określała edukacyjną karierę każdego z z nich (podstawówka plus półroczny kurs milicyjny). /Radek R./

Arberie – papierosy Albańskie zalegające w kioskach nawet w najtrudniejszym dla palaczy okresie. Duszące i bez odpowiedniej mocy. Nie dały się „ciągnąć”. Palone z przymusu z wyraźnym wstrętem.

Carmeny – papierosy eleganckie, wyraźnie dłuższe od pozostałych, pakowane w czerwony papier z białym napisem CARMEN, foliowane. Traktowane z pogardą przez klasę robotniczą ze względu na cenę, niepotrzebny filtr (czasem obrywany) i ból głowy, który wywoływały. W jednym z komiksów Kpt. Żbik demaskuje przestępcę palącego papierosa – „Robotnik ... i Carmeny pali?!..” W latach 70-tych w środowiskach podwórkowych krążyła plotka, że "Carmeny" są opiumowane. "Carmeny" owszem były chyba najdroższe, ale co tego, że były najlepsze, to już kwestia gustu. Były bardzo aromatyzowane i ciężkie. Jeden wypalony "Carmen" to tak jak dwa inne.

Caro – bardzo lubiane papierosy. Początkowo w niebieskich potem w czerwonych opakowaniach z centralnie umieszczoną dużą literą C. Dość trudne do upolowania z uwagi na swoją popularność. Była taka rymowanka: "Kto pali Caro, ten umrze zaro".


Damskie - z głową kobiety na burym tle i napisem na ciemno zielonym pasku. Papierosy z tekturowym ustnikiem. Papierosy Damskie i Płaskie były pakowane tak samo jak Dukaty.

Drava - jugosłowiańskie - "ekstra Drava - sucha trawa"

Dukat - początkowo złoty dukat na pudełku potem kolorowe trójkąty. Ale jeszcze wcześniej były sprzedawane w pudełku z tekturki w czerwonym kolorze , z żółtym napisem "Dukat" i sygnaturą Wrocławskiej Wytwórni Papierosów - pakowane po 12 szt.

DS – ( popularnie nazywane "sedesami" lub "dusząco-śmierdzącymi") podobnie jak Alberie nie cieszyły się uznaniem chociaż były już bardziej tolerowane, Na opakowaniu niebieska kotwica. Za słabe , za wilgotne, za duszące, ciężkie do ciągnięcia.

Dukaty - były spłaszczone i pakowane w płaskie pudełka zawierające 10 sztuk, co czyniło je łatwymi do schowania w kieszeni uczniowskiej.

Extra Mocne – (emersony, schabowe, killery) papierosy dla prawdziwych twardzieli. Występowały w wersji z filtrem i bez filtra (schabowy z kością i bez kości). Mniej doświadczonego palacza ścinały z nóg często wywołując torsje. Bardzo poszukiwana marka ze względu na swoje parametry: stosunek mocy do ceny.

Femina - ciemnoniebieskie pudełko, papierosy luksusowe, chyba czeskie, z filtrem. Wykonane z korzeni roślin tytoniowych, które pachniały jak nostrzyk.

Giewonty – papierosy początkowo bez filtra, potem również z filtrem. Śmierdziały jeszcze przed zapaleniem. Nie cieszyły się uznaniem palaczy. Opakowanie z szorstkiego papieru (zżółkłego jakby ze starości) z centralnie umieszczoną śnieżynką ewentualnie białoczerwona grafika stylizowanego górskiego szczytu - biały trójkąt na czerwonym tle. Wcześniej widoczek Tatr, potem głowa górala w kapeluszu z piórkiem na żółtym tle, a ostatecznie ta charakterystyczna śnieżynka. Jak w większości papierosów w tym czasie, zamiast sreberka papier.

Grunwaldy - małe płaskie kartonowe pudełeczko z białym wieczkiem ozdobionym jakimś niebieskim motywem militarnym, wieczko odchylane do góry, pudełeczko jak na order . Papierosy bez filtra dość krótkie, spłaszczone, ułożone jak sardynki. Znaleziony pojedynczy cały egzemplarz pod talerzem gramofonu Bambino dał się wypalić ze smakiem.

Junak - (siekiera!), po 10 sztuk, paczka taka 1.50, opakowanie z burego papieru z niebieskim niewyraźnym nadrukiem rozpadające się w kieszeni. Po wszystkich się pluło drobinami tytoniu. W podobnym stylu utrzymane były papieroski "Mazur".

Kapitan - w niebieskich, twardych pudelkach (dostępne też były w miękkich paczkach). Pojawiły się na rynku chyba około roku 1992. Na środku pudelka było białe kółko a w nim czarny cień głowy faceta w czapce kapitana morskiego. To były chyba pierwsze papierosy które miały konkurować z "zachodnimi fajkami".

Klubowe – dość popularna marka. Opakowanie z białego( a właściwie kremowego) papieru fatalnej jakości z czerwonym napisem Klubowe. Swój renesans przeżywały w okrasie stanu wojennego i papierosów na kartki. Czasami do kupienia luzem w półmetrowych kawałkach. Klubowe dzieliło się jeszcze na podgatunki, te z wytwórni w Augustowie i z fabryki w Radomiu. Augustowskie były o niebo lepsze i smakowo i jakościowo co i tak nie warunkowało trafienia na paczkę zrobioną ze zmiotek poprodukcyjnych.

Lotnik -niebieski rysunek samolotu dwusilnikowego prawdopodobnie Li-2 , emblemat nie odżałowanej Ligi Lotniczej i hasło "Lotnictwo w służbie pokoju".


Łódzkie - papieroski pojawiły się w połowie lat 80-tych. Biało- czerwone, papierowe opakowanie, utrzymane w skromnej a nawet surowej stylistyce. Zaliczane do papierosów "lekkich". Bibułka użyta do produkcji "łódzkich" przepuszczała powietrze bokiem i każda porcja nikotyny była mocno rozrzedzona powietrzem otaczającym. Nie wiadomo czy efekt był zamierzony , ale możemy uznać "łódzkie" za prekursora dzisiejszych light-ów. Miały jeszcze tą właściwość, że były bardzo mocno "nabite" i przed rozpoczęciem palenia należało zmiętolić nieco w palcach, usunąć kołki jeżeli było to możliwe i nadmiar tytoniu wykruszyć./Jędrek65/ Proces ten zwany "wykruszaniem", poprzedzał palenie większości polskich papierosów. Nie umiejętne "wykruszanie" mogło doprowadzić do zniszczenia papierosa przez rozklejenie bibułki lub przebicie jej przez ukryte w tytoniu kołki.

Marlboro – papierosy super elitarne, jedyne produkowane w Polsce na zachodniej licencji, drogie i do kupienia tylko u szatniarza. Publiczne palenie Marlboro ściągało wzrok zawistników. Dodatkowo można było spotęgować wrażenie przez postukiwanie paczką w kawiarniany stolik. Paczka Marlboro wsunięta do kieszeni kierownika sklepu czy innej instytucji, działała cuda.

Marsy - konkurowały ze "stołkami"

Mazury - mocne papierosy pakowane w miękkie opakowania po 10 i 20 sztuk opakowanie białe z chyba zielonym napisem mazur stylistyka bardzo podobna do Sportów

Mdkwari - marka gruzińska, niezwykła rzadkość, określane także jako "palone odchody kanarków"

MDM - kandelabr na tle budynku MDM-u potem tylko litery MDM na zgniło-zielonym tle. Literka d zamiast brzuszka posiadała czerwone kółeczko.

Mentolowe - kobiece "Sporty". Bez filtra, zielona miękka paczka, zaklejona celofanem żeby mentol się nie ulatniał. Ciężkie , ostre, droższe od "Sportów".

Mewy - bardzo aromatyzowane papieroski, przypominające zapachem tytoń fajkowy.

Mocne - krótkie papierosy z filtrem w papierowym miękkim opakowaniu. Na białej paczce widniała ogromna litera M która składała się z poprzecznych biało-czarnych pąsów. Poniżej litery M były małe, czerwone literki "ocne" które dopełniały nazwy. Nazwa była całkowicie usprawiedliwiona, ponieważ papierosy posiadały zadawalającą moc i były wystarczająco gryzące. W latach 90-tych święciły prawdziwy tryumf, zyskując rzesze zwolenników. Jedyne papierosy tak podłego gatunku, które doczekały się reklamy prasowej.

Nysa -ze statkiem morskim o nazwie "Nysa"

Opal - pojawiły się z okazji manewrów wojsk Układu Warszawskiego Opal 87

partagasy - Kubańskie papierosy o nieprawdopodobnej mocy.

Piast - białe, miękkie opakowanie ze złotą koroną trójpałkową

Płaskie - miały ustnik a nie filter. Zniknęły ze sprzedaży w połowie lat 70tych. Ostatni raz spotkałem je w roku 1977, na wczasach w kiosku ze słodyczami, napojami i fajkami -"cytat z księgi gości".

Popularne - (popularesy, killersy, gwoździe) następca Sportów o podobnych walorach smakowych. Bez filtra z wszelkimi tego konsekwencjami. Te papierosy stanowiły deputat tytoniowy w Wojsku Polskim dla żołnierzy służby zasadniczej. Najczystszą, koneserską odmianą "popularnych", były t.z. "prawdziwki" czyli augustowskie " popularne ". Podczas letnich wojaży, to pierwszy zakup na dworcach kolejowych Ełku, Augustowa czy Olecka.

Radomskie – palone przez desperatów, okrutnie śmierdzące, nafaszerowane „kołkami” i innym rupieciem. Potrafiły wypalić się bokiem do samego filtra nie naruszając pozostałej części bibułki. Często podczas palenia tworzyły efektowną miotełkę, czasami coś w nich strzelało wyrywając kawałki tytoniu. Podobne atrakcje występowały i w innych gatunkach, jednak o wiele rzadziej.

Silezje – granatowe opakowanie z wielką białą literą „S”.

Sporty – najbardziej popularne papierosy PRL-u (najtańsze, cena 3.50 zł).Bez filtra. U palacza wyrabiały odruch ciągłego plucia spowodowany koniecznością wypluwania przeróżnych drobiazgów pozostających w ustach . Wydzielały charakterystyczny swąd kładzionego asfaltu. Wielu polskich emigrantów palących na obczyźnie Sporty miało z tego powodu masę nieprzyjemności, jak zwolnienie z pracy za używanie narkotyków czy kary za uruchamianie systemów przeciwpożarowych. Sprzedawane także w paczkach po 10 szt.

Starty - drugie wcielenie sportów. Papierosy utrzymane w podobnym reżimie technologicznym, zachowujące wszelkie parametry swoich poprzedników, jednak traktowane gorzej i wciąż konfrontowane z niedostępnymi już sportami. Zmiana nazwy była spowodowana wzrostem świadomości społecznej decydentów, którzy dopatrywali się w nazwie "sport" pewnych sprzeczności z produktem i jak się to wtedy mówiło "nazwa nie licowała..." .

Stołeczne – (stołki) po zniknięciu z rynku Caro objęły prymat wśród najbardziej lubianych papierosów. Ciemno-niebieskie opakowanie z centralnie umieszczonym żółtym księżycem czy słońcem w który wpisany był kontur starówki z Kolumną Zygmunta. Zwane popularnie „stołkami”, niekiedy określane także jako "Czernobyle" z racji słońca promieniującego na tle warszawskiej Starówki.

Syrena - na pudełku stylizowany rysunek syrenki na białym tle i napisem na żółtym pasku. Papierosy z czerwonym filtrem

Wiarusy – papierosy które wsławiły się tym, że jako pierwsze były sprzedawane w miękkim i twardym opakowaniu. Opakowanie biało-czerwone z rysunkiem skrzyżowanego oręża. Domieszka Bułgarskiego tytoniu.

Wawele - coś jak Grunwaldy tyle, że bardziej luksusowe, dłuższe, w większym pudełku.

Wisła - białe pudełko z brązowym rysunkiem dwóch żaglówek na Wiśle

Wrocławskie - eleganckie, płaskie kartonowe pudełeczko ciemnoniebieskie, z którego wysuwało się jak szufladkę wnętrze z 20 sztukami.

W-Z - sztywne pudełko z utrzymanym w brązowym kolorze rysunkiem trasy W-Z od strony mostu na Wiśle. Wydane z okazji oddania do użytku trasy.

Yugo - zwane "jugolami" palone w szkolnych toaletach, dostarczały niezapomnianych przeżyć. Cena 40 zetów. Często palone przez młodzież z wyrachowania. Były na tyle śmierdzące, że nikt ich nie podbierał i nie "sępił". "Yugo" było reklamowane hasłem "kto pali Yugo, umrze niedługo"

Zefiry – (zwane wiatrakami) jedyne papierosy mentolowe, palone głównie przez kobiety. Po oderwaniu filtra tolerowane również przez bardziej konserwatywnych palaczy. Zielone opakowanie.

Żeglarz - z płynącym po morzy jachtem morskim (jacht w przechyle) miękkie opakowanie

CENY - Porównanie do zarobków w latach 60/70: 1000,1500, wreszcie "czy się stoi czy się leży 2 tys. się należy" {czyli nominalnie jak dziś mniej więcej}:
Sporty 3zł, 3,50 , lepsze 5,6,7
Szpanerskie: Caro 11 zł, Carmeny-12, Marlboro -26, zachodnie u szatniarzy 30-40.

poniedziałek, 23 maja 2011

Nadleciał M-15, wylądował w Hiszpanii...

Około 30 tysięcy protestantów na placu Puerta del Sol w Madrycie pomieszkuje, buduje przenośne kibelki i oflagowuję się. Co piąty mieszkaniec Hiszpanii w wieku produkcyjnym nie ma pracy, bywa. Kraj napompowany do granic możliwości za europejskie fundusze, równocześnie zatrzymany w czasie na prowincjach wielkich miast ma dość. Jakie to szczęście, że młodzi Hiszpanie nie muszą mieszkać i żyć w Polsce, to dopiero by się zdziwili. Mentalnie, Hiszpanii nie różnią się od Greków i innych "południowców", ręka wyciągnięta po siano, pół dnia w knajpie albo w łóżku. Koniecznie ładny dom i dobry samochód, kiedy rozmawiałem ze znajomymi Hiszpanami i mówiłem im, że ten kraj pod rządami Zapatero pierdolnie, to nie wiedzieli o co mi chodzi za bardzo, to było trzy lata temu, kiedy gospodarka Hiszpanii zaczęła się złamywać a rynek pracy z większą uwagą filtrował potencjalnych kandydatów do pracy. Co prawda nie widziałem, ale jestem prawie pewien że wieczorkiem popijają na tym placyku wino z wodą i czekają aż ktoś, coś ,za nich załatwi. Wyjść na ulicę i siąść na dupie jest łatwo, ale co dalej? Może znajdą się charyzmatycy, którzy pociągną część ludzi za sobą, tutaj równe szanse mają anarchiści i anty globaliści oraz skrajna prawica. Kruki już dziobią truchło premiera, wiec walka o władzę rozpoczęta.

niedziela, 22 maja 2011

Wojna ryżego z kibicami trwa w najlepsze

Zbliżają się wybory, wojna trwa. Na pierwszy rzut oka, każdy okopał się po swojej stronie barykady i ani myśli kapitulować. Ale pozory mylą, wśród fanatyków protest przyjmuje różne formy i rozmiary, niektórzy go zlewają, niektórzy zrobili sobie z niego życiówkę, nic nowego. Internetowi napinacze serwują w odstępach minutowych nowe, według nich bardzo nowatorskie, ogarnięte i w ogóle cud miód - propozycje na formy protestowania. Mamy więc OZSK, niedoinformowanych pryszczatych "chuliganów" w trakcie pierwszego cyklu, co to ich energia zawsze rozpiera (zazwyczaj na odległość, ale za to zawsze), no i sławnych ostatnio pikników, co to nawet zbuntować się potrafią. Po stronie ryżego spokój i oglądanie słupków, no na chwilę wrócił do gry rzucając coś tam pod nosem, że nie wybiera się na mecz reprezentacji Polski z kolorowymi, zamieszkującymi (lub nawet i to nie) tereny dzisiejszej Francji, ponieważ bilety są tak drogie, że nie będzie szastał sianem i oglądał meczu przy pustych trybunach. Spoko, ale przez 3 latka poszło 6 milionów na jego i rodziny bujanki na trasie Warszawa-Trójmiasto i z powrotem, więc mógłby sobie oszczędzić takich żałosnych wczutek w "plebs". Abstrahując od tego, że wiedział o możliwym proteście kibiców a być może bojkocie tego meczu przez fanatyków. Rząd sobie, PZPN sobie, niby cel wspólny ale różnice są i to znaczne. Grzegorz L. oto wymyślił, że przegna fanatyków drastycznym podniesieniem cen biletów na mecze reprezentacji, do poziomu Ligi Mistrzów. Fajnie, gdyby nie dwa proste błędy: Fanatycy to niekoniecznie ludzie z marginesu, ciułający co tydzień po 20 złotych na mecz, dla wielu cena biletu nie gra roli no i druga sprawa, jeśli fani zbojkotują mecz, to pikniki za te pieniądze 40 tysięcznego stadionu nie wypełnią, a na 100% nie więcej niż jeden raz. Dla Laty i reszty dziadków, kibice byli wrogami od zawsze i na zawsze nimi pozostaną, dla ryżego są nimi od niedawna i będą tak długo, dopóki podnoszą słupki, ani dnia dłużej. Gdyby ryży lub "Grzesio anty ryży" wiedzieli, że słupki skoczą po wejściu do młyna i odpaleniu racy, zrobiliby podczas najbliższej kolejki. Pytanie, w jakim byliby mile widziani?

środa, 18 maja 2011

Korupcja w Polsce, śmiertelna choroba.

Rozmawiałem ostatnio z kolegami z pracy o przymusie "kopertowym" w celu wyegzekwowania od lekarzy prawidłowego wykonywania swoich, niemało przecież opłacanych, obowiązków. Broniłem dość rozpaczliwie poglądu, że nie po to zabierają mi tyle pieniędzy co miesiąc, żebym musiał dopłacać jeszcze raz w trakcie wizyty, pobytu w szpitalu czy też podczas innej formy kontaktu z lekarzami zakontraktowanymi przez NFZ. Oczywiście i dla lekarzy i dla wszystkich ludzi w Polsce jest jasne, że biedny lekarz po południu przyjmuje tych samych pacjentów co rano , ale już prywatnie. Podczas wizyty instruuje oczywiście, że jeśli mamy ochotę jeszcze troszkę pożyć, lub choćby lepiej się poczuć powinniśmy od razu zadzwonić do niego na komóreczkę (prywatnie nigdy nie ma kolejek - cud, dlaczego nie wprowadzić go w państwówce) i on już wszystko załatwi, oczywiście trzeba panu jaśnie wielmożnemu lekarzowi odpowiednio trud wynagrodzić, start od stówki, górnej granicy brak. Ostatnio w bezczelności co prawda lekarzy przebili górnicy z KGHM-u, ale oni swoje dostaną na, lub pod stołem i zamilkną, nie szastają ludzkim zdrowiem ani życiem a rudy miedzi nie płacą łapówek za lepsze traktowanie. Każdy kto miał nieprzyjemność szukać pomcy w stacji pogotowia ratunkowego we Wrocławiu przy ul. Traugutta ten wie jak niekompetentny i wkurwiony własną pracą może być lekarz, tam kopert się nie zostawia, więc potoczne wrocławskie określenie "umieralnia" doskonale do tego przybytku pasuje. Wielogodzinne (nierzadko wypełnione mniej lub bardziej dokuczliwymi jękami rannych i poszkodowanych) oczekiwanie na starego barana, który stawia trafne diagnozy tylko w przypadku pomyłki, potrafi po jednej wizycie wyleczyć z wiary w ludzi. Zastanawiam się nad prywatnym ubezpieczeniem, ale póki co tego nie zrobiłem ponieważ nie mogę zrezygnować z przymusowego haraczu płaconego z mojego brutto. Jak te prywatne firmy ubezpieczeniowe to robią, że za 300 PLN możesz wraz z rodziną spać spokojnie, nie czekać w kolejkach i mieć uśmiechniętych lekarzy na każde zawołanie?

niedziela, 15 maja 2011

Ateny się gotują... tym razem przeciwko czarnym


W nocy z wtorku na środę doszło w Atenach do starć policji z setkami wrogo nastawionych do obcokrajowców Greków, którzy wcześniej atakowali imigrantów i wybijali witryny w należących do nich sklepach.
Według świadków wśród ludzi atakujących imigrantów w dzielnicy Agios Panteleimon byli przedstawiciele skrajnej prawicy. Policja użyła pałek i gazu łzawiącego; aresztowano kilku radykałów. Przyczyną starć była śmierć Greka, który zginął podczas napadu rabunkowego. Według greckich gazet napadło na niego trzech mężczyzn z Afryki Północnej i dźgnęło nożem, by zabrać kamerę wideo. Zaatakowany mężczyzna był w drodze do szpitala, gdzie chciał sfilmować narodziny swoich dzieci.
Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) ostrzegło przed kolejnymi atakami na tle rasowym w stolicy Grecji. W ostatnich miesiącach w dzielnicy Agios Panteleimon kilkakrotnie dochodziło do ataków na obcokrajowców z Afryki i Azji. Dzielnica ta jest uważana za getto nielegalnych imigrantów.

Tyle relacja, najsmutniejsze jest to że barany z mainstreamu są zdziwione. Czyli to jest normalne że osobnicy rasy negroidalnej zabijają nożem dla gówno wartej kamery? W USA, to od dawna jest normalne, teraz kolej na Europę. My, normalni Polacy takiej Europy nie chcemy. Warto się solidaryzować z Grekami czy Szwedami, kiedy na ulicach kiedyś własnych miast, muszą walczyć z kiedyś własną (tzn. państwową) policją.

czwartek, 12 maja 2011

Podejrzany Związek Patologicznych Złodziei orzekł:

Tutaj możemy poczytać co też dziadki wymyśliły. Do końca sezonu 2010/2011 w ekstraklasie i pierwszej lidze, nie będą wpuszczani kibice gości. Brawo. Brawo panie Tusk, brawo PZPN, brawo komendant główny milicji. Jeżeli Donald pomyślał, że w ten sposób ostudzi anty rządowe głosy na stadionach to się pomylił i to srogo, jeśli to przygrywka i test fanatyków przed EURO 2012 to nie najlepiej świadczy o kompetencjach premiera, szefa milicji i dziadków z PZPN. W tym ostatnim podmiocie zmieniono logo, trzeba było zmienić najpierw mentalność. Wojna kibiców z premierem, rządem, zakłamanymi mediami i "związkiem starców" trwa, a wybrańcy narodu postarali się o eskalację konfliktu. Prawdziwych fanatyków gówno obchodzi zdanie premiera czy Grzesia L. na temat prowadzenia dopingu, wyimaginowanych symboli zakazanych na flagach, środków pirotechnicznych czy leśnych ganianek. Tak wiele zmieniło się na stadionach przez ostatnie 10-15 lat, że to praktycznie są dwa inne kraje, dwie inne ligi (poza nędzą stricte piłkarską). Chuliganka dawno opuściła stadiony i stała się rozrywką dla wybranych osób w ekipach, od siebie dodam że zdecydowanie odbiegających od stereotypów typu : dres, pijak, narkoman, złodziej. Ich sprawa, ich zdrowie i ich życie. Na stadionie zazwyczaj nic się nie dzieje, chyba że weźmiemy dwie największe ilościowo ekipy (jak każde z pewnym procentem łowców andrenaliny ) i zrobimy meczyk z symbolicznymi formami zabezpieczenia, takimi na poziomie 2 ligi powiedzmy. Więc mamy finał pucharu Polski, Legię, Lecha (obie ekipy po ok.6000 ludzi) i kilkudziesięciu ochroniarzy na murawie.Ponieważ był to mecz o wszystko dla obu ekip, niepewne szanse w momencie finału PP na europejskie puchary z premiowanego miejsca w lidze) ciśnienie było ogromne. Zadziwiające jest tylko to, kto tak rozegrał ten puchar milicją (Donek?), że panowie Lato i Kręcina mieli takie niepewne miny w trakcie zajść po meczu (delegaci UEFY chyba chyba po główkach ich nie pogłaskali po przedstawieniu). Niedużych zajść, bo to warto podkreślić. Szkoda, że gorące głowy dały się nabrać na tak marną prowokację jak metrowy płotek i śladowa ilość ochrony. Gdyby taki był finał rok temu, na stadionie byłoby z 1000 milicjantów, drugie tyle ochrony i zasieki z drutu kolczastego.

poniedziałek, 9 maja 2011

Symbole zakazane

Natknąłem się ostatnio w sieci na ciekawy spis, dostępny TUTAJ.
Otóż mądre głowy z PZPN-u przy współpracy lub według wytycznych pro-pedalskiej i anty polskiej organizacji "Nigdy Więcej" orzekły: zakazane są (na równi ze swastyką rzecz jasna) z powodów wiadomych tylko idiotom którzy tą broszurkę popełnili i których nie będę przytaczał, bo to grzech :) "mieczyk Chrobrego" "falanga" ONR-u oraz krzyż celtycki, dodatkowo "konfederatka" i 3 literki z nordyckiego alfabetu runicznego etc. Pomijam jak już wspomniałem merytoryczność "zakazów", zastanawia mnie coś innego. Skoro przywołują w swoim paszkwilku poniższe:


KARALNOŚĆ Art. 13. Konstytucji RP

Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich pro­gramach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowoś­ciową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.
 Art. 256. Kodeksu karnego
Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nien­awiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wol­ności do lat 2.
 Art. 257. Kodeksu karnego
Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależnoś­ci narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wol­ności do lat 3.





To ja się pytam, gdzie w tym gównie jest symbol "sierpu i młota" ryj pewnego leszcza znanego jako "Che Guevara", czerwone tło, żółte gwiazdki, symbolika "czarnych panter" , flagi murzyńskich krajów gdzie morduje się chrześcijan za samo nimi bycie, flaga Izraela który jako jedyne państwo na świecie ma oficjalnych obywateli kategorii "B" czyli Palestyńczyków, gdzie jest flaga U.S.A (skoro mamy konfederatkę, to czemu nie docenimy terrorysty nr.1 w świecie) czemu nie ma flag Francji, Hiszpanii, Portugalii i Wielkiej Brytanii których polityka kolonialna niemało kolorowych powysyłała do ich własnych nieb lub piekieł? Gdzie cyrkiel, ekierka i reszta masońskich symboli? I tak dalej i tak dalej, są chyba jakieś granice absurdu? Kiedyś się w końcu przestanie podobać flaga biało-czerwona jakiemuś chujowi.   

środa, 4 maja 2011

Odjebali brodatego

Tylko kiedy ? To że już "twarzy" terrorystów na żywo nie zobaczymy, to pewne. Pytanie czy przypadkiem nie jest zdechły od 3 a może 5 latek? To że zginął w jakiejś akcji przy użyciu broni dalekiego zasięgu jest według mnie, bardzo mało prawdopodobne. Pierwsza opcja jest taka, że od początku swojej "kariery" grał z Amerykanami w jednej drużynie i się swoim panom znudził.Wyeksploatowany medialnie i przy okazji konfliktów (których całe stadko przetoczyło się w pierwszym półroczu 2011 roku) został wyeliminowany z gry. Jeśli tak było, to żaden z niego Kasparow skoro liczył na łaskę USA. Druga jest taka, że wyłażąc z pod jakieś dery, zostawiając ulubioną kozę w grocie, rzeczywiście postanowił zostać "nr1". W tym przypadku, wydaje mi się, że z techniką którą posługuje się wojsko amerykańskie nie hasał tyle po świecie i od kilku lat w bardziej tajnym Guantanamo, miał "przyjemność" poznawać nowinki żydowskich i amerykańskich speców od zadawania bólu i sprzedając pobratymców. To nowinka kalibru WTC, Smoleńska czy Biesłania. My jako szaraczki, jesteśmy rozgrywani przez mass media. Czym nas uraczą, to stanie się "prawdą". Co prawda niekoniecznie a nawet "raczej nie" związaną z faktami, ale kogo obchodzą takie szczegóły. Nie zdziwiłbym się gdyby za sto lat, ktoś rozkminił że brodaty przed wodowaniem leżał koło Walta Disneya w lodóweczce jakiś czas.

niedziela, 1 maja 2011

mamy świętego, sprawdź jakiego (poprawione,bez Bartosia :)


Ponieważ pierwotnie umieściłem tu kilka cytatów niejakiego Bartosia (z pewnością miał na to wpływ alkohol :). Posatnowiłem całego posta edytować. Po zapoznaniu się z komentarzami pod postem, postanowiłem wyżej wymienionego profesora sprawdzić. ponieważ został wyróżniony przez pedalską organizację "Fundacja Równości" oraz pisze do "Gówna" według obietnicy, wszystkie słowa które popełnił niniejszym usuwam.


 Tyle tytułem wstępu, moja subiektywna ocena papieża jako człowieka nie zmienia się z powyższego powodu. Uważam, że jako człowiek nie zrobił wielu rzeczy (które mógł zrobić) dla ludzi, których ponad wszelką wątpliwość kochał. Doceniam jego wkład w upadek komunizmu w Polsce i Europie wschodniej, nie wierzę, że komuniści mogli go rozgrywać w jakikolwiek sposób. Jednak przez cały swój pontyfikat, pozostawał wierny "idei życia" pozwalając, ba , wręcz nawołując zarażone w większości wirusem HIV i patologicznie biedne rodziny rasy negroidalnej do mnożenia się. Potępiał prezerwatywy i ogólnie pojętą antykoncepcję. Krył afery pedofilskie (zresztą to działa na wszystkich szczeblach kościoła katolickiego) jego następca Benek 16 ma chyba nawet "chorego" braciszka. Nie kiwnął palcem w sprawie poprawienia losu ubogich, samemu opływając w luksusy. Zapomniał o Polsce, jej miejsce zajął w jego sercu Watykan, jako Polak powinien ratyfikować nowy konkordat, bo ten który mamy podpisany okrada nasz kraj. Przez ostatnie kilka lat  życia, zamiast usunąć się w cień i odejść z godnością, zafundował światu "śmierć na żywo" abstrahując od tego, kto tym kościołem rządził. Na pewno nie papież, przynajmniej na takiego nie wyglądał. Na pewno był miłym człowiekiem z wielkimi zasługami dla Polski, jako Karol Wojtyła. Funkcja pierwszego po Bogu mu nie posłużyła, odczłowieczyła i obnażyła słabości.